Niezależnie od tego, czy jesteś typem planowacza czy przepisywacza, jest coś, czego szczerze nie cierpisz: pusta kartka/pusty ekran. To chyba największa zmora wszystkich piszących, nie tylko studentów. Jak przez to przebrnąć? Na to pytanie nie ma działającej dla wszystkich odpowiedzi, ale chętnie podpowiem, co robić na dalszym etapie.

Prowadząc zajęcia z pisania tekstów krytycznych, przemycałam akademickie standardy i zachęcałam do pójścia dość standardową drogą:

przemyśl temat – zbierz źródła – napisz plan – napisz tekst – dopilnuj formatowania

Dodatkowo proponowałam coś, co dla niektórych było swego rodzaju eksperymentem:

  1. Wydrukuj
  2. Zapomnij
  3. Przeczytaj
  4. Zredaguj
  5. Oddaj w terminie

Pracy pisanej „na kolanie” noc przed terminem nie da się zamaskować. Plan pracy nad tekstem pozwoli ci zaoszczędzić nerwów, bo wiadomo będzie, kiedy przejrzeć źródła, kiedy pójść do biblioteki i/lub pogrzebać w internecie, no i kiedy oddać tekst. Plan samego tekstu to struktura, a dobre punkty to zalążki akapitów (tak, zasada jedno zagadnienie – jeden akapit nadal obowiązuje). To zdecydowanie ułatwia pokonanie terroru pustej strony – papierowej czy wordowej.

A kiedy już postawisz ostatnią kropkę, wydrukuj swój tekst.

Że nieekologicznie? Jeżeli zazwyczaj zbierasz jednostronnie zadrukowane kartki i segregujesz śmieci, wyrzuty sumienia nie powinny ci grozić. Po co drukować? Bo na papierze będzie widać więcej, niż na ekranie. Naprawdę. Ale to później, bo…

… teraz czas odłożyć ten tekst i zapomnieć o nim na kilka dni.

Tak, na kilka dni. To pozwoli ci nabrać dystansu do tematu, do tekstu i, co najważniejsze, do siebie jako autora. Taki dystans bardzo pomaga. Gdy po jakimś czasie wrócisz do swojego tekstu, nie będzie „aż” twoim tworem, a „tylko” esejem czy pracą zaliczeniową, którą łatwiej będzie zredagować, najlepiej z ołówkiem w ręku😉 Przy nanoszeniu poprawek na wersję elektroniczną pamiętaj o poprawnym formatowaniu. Dopiero taki wyczyszczony tekst możesz śmiało wręczać lub wysyłać. W terminie.

A jeżeli szukasz kogoś, kto mógłby na gotowy tekst rzucić jeszcze bardziej pozbawionym autorskiego subiektywizmu okiem, zapraszam: konsultacje@carpelibrum.pl.