Lekkość, dostęp do słownika, możliwość robienia notatek, tysiące tytułów w jednym miejscu – to te najbardziej oczywiste zalety e-czytników. Podobno wpływają nawet na wzrost czytelnictwa, ale ja z uporem maniaka namawiam studentów, zwłaszcza filologii, do tradycyjnego czytania na papierze.

Moje kursy dotyczyły głównie tego, jak obecnie prezentowana i odbierana jest kultura epoki wiktoriańskiej. Ponieważ omawialiśmy adaptacje jej tekstów w różnych mediach, zazwyczaj prosiłam o zapoznanie się z materiałami źródłowymi. Czasami były to opowiadania lub powieści, czyli czytanie „w domu”, ale ponieważ celowałam w odpowiednie tytuły, nie było większych problemów z przygotowaniem się do zajęć😉

Wyobraź sobie początek takiego kursu: grupa przychodzi na zajęcia i po krótkim wprowadzeniu przechodzimy do sedna, czyli analizy. W ruch idą telefony, czytniki, tablety, laptopy, książki – co komu pasuje. Padają pierwsze pytania, np. ile lat ma profesor Moriarty? Jakiego wzrostu jest pan Hyde? Jak w tych tekstach wykorzystano teorię degeneracji? itp., itd. Zgadnij, kto pierwszy znajduje odpowiedź – osoba pracująca z wersją elektroniczną czy drukowaną?

Czy można efektywnie pracować z ekranem? Można, ale z jakichś powodów w przypadku literatury papier wygrywa.

Bardzo często sami studenci mówili rzeczy typu:

„Nie mogę znaleźć tego cytatu, po jakim słowie szukać”?
„To było gdzieś na początku, ale każdy ekran wygląda prawie tak samo”.
„Jak czytam na komputerze, to mniej zapamiętuję”.
„Nie lubię czytać długich tekstów na ekranie”.

Co z tego wynika? Że są przynajmniej trzy duże plusy pracy z tekstem w postaci drukowanej:

  1. łatwiej jest się skupić na czytaniu,
  2. można więcej zapamiętać z lektury,
  3. łatwiej jest manewrować wśród cytatów.

Można mieć pod ręką wszystkie potrzebne teksty na lekkim i coraz bardziej przyjaznym dla wzroku ekranie, ale jeżeli celem jest w jakikolwiek sposób pogłębiona analiza tekstu, a nie tylko pobieżne zapoznanie się z treścią, to taszczenie dodatkowych kilogramów papieru naprawdę jest warte wysiłku.

Przy okazji przypominam, że jeżeli szukasz miejsca, gdzie można pogadać o książkach, to zapraszam na Wolską 91 – gdy tylko nasza księgarnio-kawiarnio-konsultownia się otworzy.