‘… But now really, do not you think Udolpho the nicest book in the world?’
‘The nicest – by which I suppose you mean the neatest. That must depend upon the binding.’
(…)
‘I am sure,’ cried Catherine, ‘I did not mean to say anything wrong; but it is a nice book, and why should not I call it so?’
‘Very true,’ said Henry, ‘and this is a very nice day, and we are taking a very nice walk, and you are two very nice young ladies. Oh! It is a very nice word indeed! It does for everything. Originally perhaps it was applied only to express neatness, propriety, delicacy, or refinement – people were nice in their dress, in their sentiments, or their choice. But now every commendation on every subject is comprised in that one word.’

Dzisiejsza rocznica wydania powieści Ann Radcliffe The Mysteries of Udolpho („Tajemnice zamku Udolpho”, 1794) oraz „lockdownowa” lektura stały się pretekstem do napisania tego dawno już pomyślanego tekstu.

“Udolpho” przeczytałam jeszcze na studiach, ale The Northanger Abbey („Opactwo Northanger”, 1803/1817) pióra Jane Austen dopiero podczas trwającej obecnie koronakwarantanny. Na kartach tej drugiej znalazłam ten cudny fragment – cudny, bo w typowy dla tej powieści sposób ilustrujący coś, do czego próbowałam przekonać studentów. Do znudzenia powtarzałam, żeby zapomnieli o słowie „nice”, przynajmniej podczas moich zajęć. Dotyczyło to kursów z kultury brytyjskiej, ćwiczeń z pisania akademickiego i seminariów magisterskich. Do listy dorzucałam jeszcze „good”, „bad”, „interesting” oraz „it depends” – to była moja podstawowa „piątka przeklętych”.*

Kiedyś, przygotowując zajęcia z pisania recenzji, trafiłam na listę 20 najbardziej irytujących frazesów używanych w recenzjach książek wraz z przegiętym przykładem użycia prawie wszystkich naraz. Niestety, jak to czasami bywa ze stronami internetowymi, źródło tej listy nie jest już dostępne, ale przecież nie byłabym sobą, gdybym od razu nie przygotowała sobie wersji zapasowej. Oto “20 most annoying reviewer clichés and how to use them in one meaningless review” Michelle Kerns:

Connie Willis’ To Say Nothing of the Dog is a science fiction tour de force: it is at once a rollicking comedy, a fully realized fantasy, and a highly readable yet nuanced page-turner. Willis’ deceptively simple prose follows a group of futuristic time-travellers as they attempt to recover “the Bishop’s bird stump” for their patroness, Lady Schrapnell, and get embroiled in a riveting adventure in the process. The sweeping story dips into the Victorian era, Medieval Britain, and World War II in a haunting yet timely look at the consequences of tampering with the fabric of history.

To Say Nothing of the Dog takes its title from the subtitle of the Victorian comedy tome, Three Men in a Boat, and Willis’ compelling and lyrical writing reads like Jerome K. Jerome meets Dorothy L. Sayers meets P.G. Wodehouse. It is not as poignant and unflinchingly powerful as Willis’ previous effort, Doomsday Book; that said, it is a gripping addition to the science fiction genre.

Ile wyłapaliście? Użytych jest 17 z 20 – zabrakło takich klasyków jak “unputdownable”, “thought-provoking” czy “beautifully written”. Do listy można też dorzucić “darkly comic” czy “controversial”, co daje 22 zwroty. Plus 5 moich;)

To teraz je sobie zapamiętajcie, a nawet zapiszcie, i unikajcie, przynajmniej w kontekście akademickim. Bo prywatnie, mówcie o książkach, jak tylko chcecie. Byle dużo!

‘Come, Miss Morland, let us leave him to meditate over our faults in the utmost propriety of diction, while we praise Udolpho in whatever terms we like best. It is a most interesting [!] work.’

A jeżeli chcecie być na bieżąco z takimi wpisami, obserwujcie Insta-konto @dr_czarna. Możecie też do mnie napisać na adres konsultacje@carpelibrum.pl i dostać gotową listę ww. frazesów.

* W ówspółcześnionej przeróbce “Northanger Abbey” (2014) wydanej pod tym samym tytułem w ramach Projektu Austen, Val McDermid użyła w tym fragmencie słowa “cool” (rozdział 14). Nie załapało się ono do mojej listy, bo raczej nie było używane podczas zajęć.